Bez
Błaga Dimitrowa
Całe życie uczę się żyć
bez strachu – z godnością,
bez szlochania – z bólem,
bez środków nasennych – z bezsennością,
bez towarzysza – z samotnością.
Tylko bez jednego nie mogę jeszcze:
bez powietrza.
Ale tego mnie śmierć nauczy.
Przełożył Jan Zych
niedziela, 15 grudnia 2013
sobota, 14 grudnia 2013
Koniec
Koniec
Charles Bukowski
jesteśmy jak róże które nigdy nie pokwapiły się
zakwitnąć wtedy kiedy powinny były zakwitnąć i
teraz jakby
słońce było już zmęczone
czekaniem
Tłum: Abnegatos
Charles Bukowski
jesteśmy jak róże które nigdy nie pokwapiły się
zakwitnąć wtedy kiedy powinny były zakwitnąć i
teraz jakby
słońce było już zmęczone
czekaniem
Tłum: Abnegatos
piątek, 13 grudnia 2013
Leśne kwiaty cierpienia
Kwiat
Robert Creeley
Prawdopodobnie hoduję napięcia
jak kwiaty
w lesie gdzie
nie przychodzi nikt.
Każda rana jest doskonałością,
zawarta w drobnym
nieuchwytnym rozkwitaniu
które zadaje ból.
Ból jest kwiatem, takim jak tamten,
jak ten,
jak tamten,
jak ten.
przeł. Piotr Sommer
Robert Creeley
Prawdopodobnie hoduję napięcia
jak kwiaty
w lesie gdzie
nie przychodzi nikt.
Każda rana jest doskonałością,
zawarta w drobnym
nieuchwytnym rozkwitaniu
które zadaje ból.
Ból jest kwiatem, takim jak tamten,
jak ten,
jak tamten,
jak ten.
przeł. Piotr Sommer
środa, 11 grudnia 2013
Dlaczego krew Kornelii jest jeszcze ciepła?
Zimową porą
Ilse Tielsch
nareszcie cisza
o której marzyłeś
teraz znasz jej ciężar
przez zamknięte okna
słyszysz kroki umarłych
którzy idą po lodzie i
szukają bramy do zwiastowanej
Wiecznej Szczęśliwości
otwierasz im drzwi do domu
lecz oni je mijają lęki
żywych nie mają
dla nich znaczenia
niespokojny krążysz
po swoim domu
w lustrze widzisz
kim nie jesteś
każdy płatek śniegu
ma swój cień
na to że twoja krew
jeszcze jest ciepła nie ma
wytłumaczenia
Przełożyła Katarzyna Rybacka
Ilse Tielsch
nareszcie cisza
o której marzyłeś
teraz znasz jej ciężar
przez zamknięte okna
słyszysz kroki umarłych
którzy idą po lodzie i
szukają bramy do zwiastowanej
Wiecznej Szczęśliwości
otwierasz im drzwi do domu
lecz oni je mijają lęki
żywych nie mają
dla nich znaczenia
niespokojny krążysz
po swoim domu
w lustrze widzisz
kim nie jesteś
każdy płatek śniegu
ma swój cień
na to że twoja krew
jeszcze jest ciepła nie ma
wytłumaczenia
Przełożyła Katarzyna Rybacka
wtorek, 10 grudnia 2013
Przyszłość jak żałoba
Wszystko wiemy
Agnes Nemes Nagy
Wszystko już wiemy. Lecz skrywamy
i ma to zgadywanki smak.
By nie wykryło się, zważamy,
że się boimy, że czekamy,
naiwność straszna tak.
I przyszłość nasza; jak żałoba,
którą przedawnił zdarzeń splot,
znamy ją, niepowetowaną.
Jak drzewa liście w mroźne rano,
śledzimy każdej chwili lot.
***
Tłum. Teresa Worowska
Agnes Nemes Nagy
Wszystko już wiemy. Lecz skrywamy
i ma to zgadywanki smak.
By nie wykryło się, zważamy,
że się boimy, że czekamy,
naiwność straszna tak.
I przyszłość nasza; jak żałoba,
którą przedawnił zdarzeń splot,
znamy ją, niepowetowaną.
Jak drzewa liście w mroźne rano,
śledzimy każdej chwili lot.
***
Tłum. Teresa Worowska
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Czarne jezioro, czarna łódź
Przekraczając wodę
Sylvia Plath
Czarne jezioro, czarna łódź, dwaj czarni, tnący-papier ludzie.
Gdzie czarne drzewa idą się tutaj napić?
Ich cienie muszą przykryć Kanadę.
Słabe światło filtruje wodne kwiaty.
Ich liście nie życzą sobie byśmy się śpieszyli:
Są zaokrąglone i płaskie i pełne niezrozumiałej porady.
Zimne światy trzęsą się od wiosłowania.
Duch czerni jest w nas, jest w rybach.
Gałąź podnosi bladą rękę na pożegnanie,
Występuje w głównej roli otwarta między liliami.
Nie jesteś oślepiony przez takie syreny bez wyrazu?
To jest cisza zdumionych dusz.
Sylvia Plath
Czarne jezioro, czarna łódź, dwaj czarni, tnący-papier ludzie.
Gdzie czarne drzewa idą się tutaj napić?
Ich cienie muszą przykryć Kanadę.
Słabe światło filtruje wodne kwiaty.
Ich liście nie życzą sobie byśmy się śpieszyli:
Są zaokrąglone i płaskie i pełne niezrozumiałej porady.
Zimne światy trzęsą się od wiosłowania.
Duch czerni jest w nas, jest w rybach.
Gałąź podnosi bladą rękę na pożegnanie,
Występuje w głównej roli otwarta między liliami.
Nie jesteś oślepiony przez takie syreny bez wyrazu?
To jest cisza zdumionych dusz.
niedziela, 8 grudnia 2013
Strach – Kornelia się boi
Strach
Georg Trakl
Ujrzałem siebie, szedłem przez komnaty.
– Tańczyły gwiazdy na niebieskim tle,
Po polach i ugorach głośno psy szczekały,
A w drzew konarach dziko szalał fen.
Lecz nagle: cisza! I w gorączce głuchej
Trujących kwiatów z ust mi rośnie pęk,
Z gałęzi kapie jakby z rany zgubnej
Błyszcząca rosa, tak jak krew, jak krew.
I ze zwierciadła zwodniczego próżni
Podnosi z wolna w mroku się szarówki,
Z głębokich cieni to oblicze: Kain!
Portiera aksamitna cicho szumi,
Przez okno księżyc niemo patrzy w próżni,
Sam jestem z tym mordercą moim znanym.
przeł. Andrzej Lam
Georg Trakl
Ujrzałem siebie, szedłem przez komnaty.
– Tańczyły gwiazdy na niebieskim tle,
Po polach i ugorach głośno psy szczekały,
A w drzew konarach dziko szalał fen.
Lecz nagle: cisza! I w gorączce głuchej
Trujących kwiatów z ust mi rośnie pęk,
Z gałęzi kapie jakby z rany zgubnej
Błyszcząca rosa, tak jak krew, jak krew.
I ze zwierciadła zwodniczego próżni
Podnosi z wolna w mroku się szarówki,
Z głębokich cieni to oblicze: Kain!
Portiera aksamitna cicho szumi,
Przez okno księżyc niemo patrzy w próżni,
Sam jestem z tym mordercą moim znanym.
przeł. Andrzej Lam
Subskrybuj:
Posty (Atom)